Sosna wejmutka

Sosna sośnie nierówna i czasami wygląd szyszek lub igieł może być wprost mylący co do przynależności taksonomicznej. Jednym z takich przypadków jest gatunek, który dziś Wam zaprezentujemy, choć może wcale nie trzeba przedstawiać go zbyt mocno. Jest bowiem tak charakterystyczny i odrębny, że na pewno dobrze go kojarzycie.


Delikatnym pokrojem w obrębie rodzaju sosna cechuje się s. wejmutka (Pinus strobus L.). Jej ażurowe i podatne na każdy, nawet bardzo delikatny ruch powietrza korony, są dobrze rozpoznawalne w parkach i ogrodach. Za te niewątpliwe zalety odpowiadają najcieńsze igły spośród spotykanych u sosen, które uprawiane są w naszym klimacie. Niewielki ich przekrój wpływa na miękkość, brak efektu kłucia oraz wspomnianą zwiewność. Dodatkowo igły wejmutki występują po 5 w pęczku, co zdecydowanie zwiększa ich liczbę na drzewie. Zauważcie przy najbliższej obserwacji, że igły pęczka składają się kształtem swoich przekrojów w pełne koło. W tej formie pojawiają się na wiosnę, gdy opuszczając pączki i przyrastając na długość stopniowo rozkładają się szeroko. Igły są przy tym dość długie (5-10 cm). Te naturalne talenty sprawiają, że tańcom na wietrze może nie być końca 😉





Ciekawą budową odznaczają się również szyszki. Zazwyczaj osiągają ok. kilkunastu cm długości, ale niekiedy dorastają aż do 20 cm. Ich początkiem są oczywiście kwiaty żeńskie pojawiające się pod koniec wiosny (V/VI). Zajmują one szczytowe części pędów w górnych partiach korony, a więc miejsca najbardziej wyeksponowane i podatne na przechwycenie pyłku innych osobników. Jako gatunek jednopienny, u wejmutki wykształciły się mechanizmy zabezpieczające przed zapyleniem własnym pyłkiem, co jest z punktu widzenia biologii oczywiście mniej korzystną konfiguracją. Przede wszystkim występuje zróżnicowanie w okresie zakwitania kwiatów obu płci. Na danym drzewie kwiaty męskie dojrzewają o kilka tygodni wcześniej niż żeńskie, przez co niejako „nie spotykają” się fizjologicznie. Po drugie młode drzewa, przez kilka pierwszych sezonów kwitnienia wytwarzają jedynie kwiaty męskie, co wyłącza je z owocowania, ale nie umniejsza szans na zapylenie innych drzew. Do zapłodnienia dochodzi dopiero po roku, a nasiona dojrzewają przez okres lata. Szyszki otwierają się jesienią i po wypuszczeniu nasion same też opadają.



Sosna wejmutka zwana jest również sosną amerykańską. Nawiązuje to do miejsca naturalnego występowania tego gatunku. Jest nim północna części wschodniego wybrzeża USA, rejon Wielkich Jezior oraz południowo – wschodnie prowincje Kanady. Na tych obszarach wejmutka tworzy rozległe lasy o charakterze górskim. Wraz z innymi gatunkami iglastymi i liściastymi porasta najchętniej doliny do wysokości 1 500 m n.p.m., na glebach o alkalicznym odczynie pH. Swoją polską nazwę zaś nosi na cześć lorda Georgea Weymoutha – XVII-wiecznego, angielskiego podróżnika, który ma początku tegoż wieku sprowadził pierwsze okazy tego gatunku do Europy. Nie była to jednak migracja gatunku ozdobnego, a raczej użytkowego. Ze względu na miękkie i łatwe w obróbce drewno wejmutka była masowo wykorzystywana w Nowym Świecie na cele budowlane, papiernicze oraz produkcji przedmiotów codziennego użytku. Z tym też zamysłem trafiła na nasz kontynent, gdzie powstawały pierwsze eksperymentalne powierzchnie leśne, niejednokrotnie o charakterze monokultur.



Sosna wejmutka, podobnie jak inne gatunki z tego rodzaju, nie jest drzewem trudnym w uprawie. Jest w pełni tolerancyjna na mróz i wystarczająco odporna na zanieczyszczenia powietrza, by polecić ją do uprawy także w miastach. Lubi przy tym gleby o wyższym poziomie wilgotności; nie za suche i z natury świeże. Ma jednak jedną poważną wadę w postaci podatności na rdzę wejmutkowo - porzeczkową. Ta dwudomowa choroba grzybowa, dotykająca także inne sosny 5-igielne (choćby sosna limba – Pinus cembra L.) może zagrozić życiu młodych drzew, a poważnie oszpecić wszystkie ich grupy wiekowe. Porażenie objawia się wykwitami koloru żółtego, różowego lub białego występującymi na pędach (przeważnie głównych i silnie rosnących) oraz pniu. Towarzyszą im nabrzmienia kory, które mają tendencję do pękania i łuszczenia się. Duże drzewa zazwyczaj radzą sobie dobrze z chorobą i choć towarzyszy im ona już do końca życia, systematycznie regenerują straty. Największym problemem jest choroba zwartych nasadzeń gospodarczych, w których drzewa ulegają zarażeniu lawinowo i przy niekorzystne wyrównanej, niskiej strukturze wiekowej mogą masowo zamierać. Warto przy tym pamiętać, decydując się na uprawę wejmutki, że choroba rozwija się jedynie przy bliskości nasadzeń porzeczek (głównie p. czarnej - Ribes nigrum L.). Dla całego tego rodzaju jest to choroba bardzo ciężka, skutkującą gwałtownym opadaniem liści z porażonych krzewów, osłabieniem ich i zazwyczaj zamieraniem w ciągu kilku sezonów.


Dajmy jednak szansę zwiewnej wejmutce! Wniesie do naszego otoczenia ruch, inną estetykę oraz pewien czar... Może innego Świata? 😊



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jemioła pospolita

Modrzew europejski

Buk pospolity

Cedr himalajski

Cypryśnik błotny