Czwórczak kalifornijski

Jedną z wielu ciekawostek botanicznych jakie znajdziecie w naszym kolekcjach jest gatunek, który dziś Wam zaprezentujemy. Jednak wcale nie łatwo natrafić na niego, nawet posiadając mapę Ogrodu. Nie chowamy go jednak celowo. Jest cenny, to prawda i stanowi naszą dumę, ale ukrywa się z nieco innego powodu. Dlaczego? Zapraszamy do lektury 😊


Czwórczak kalifornijski (Torreya californica Torr.) oglądany nawet z bliskiej odległości od razu przywodzi nam na myśl krajowy cis pospolity (Taxus baccata L.). Odpowiadają za to głównie igły, które podobnie jak u wspomnianego gatunku są spłaszczone, szerokie i w ciemnym odcieniu zieleni. Podobna jest także kolorystyka pędów. Młode, tegoroczne przyrosty cechują się jasnozieloną korą. W kolejnym roku staje się ona już brązowa, a granica pomiędzy latami mierzonymi kolorem jest ostra i jednoznaczna. Zmylić mogą nas także późnowiosenne przyrosty, które swoją „żywą”, radosną zielenią oznajmiają koniec zimy i czas rozpoczęcia wegetacji.






Każdy z organów tego gatunku wprowadza jednak odrobinę niepokoju co do prawidłowości identyfikacji nieco większymi rozmiarami i proporcjami. Igły są dłuższe (do 7 cm długości i 3 mm szerokości), bardziej regularnie rozłożone i silnie błyszczące, roczne przyrosty także jakby większe i grubsze. Pod tym względem rzeczywiście możemy mówić o „amerykańskim rozmachu” 😊Zaskakująco rzadko obserwujemy przy tym owoce, które u żeńskich osobników cisa są przecież w niektórych latach masową, bardzo efektowną wartością ozdobną. Oczywiście możemy to zrzucić na dwupienność, ale czy naprawdę rozkład płci może być tak jednorodny?





Za to podobieństwo morfologiczne odpowiada przynależność systematyczna rodzaju Torreya. Wraz z cisem należy on do tej samej rodziny, i w liczbie 7 gatunków, zasiedla Daleki Wschód oraz Amerykę Północną. Nie występuje za to w Europie, co dokumentuje wpływ zlodowaceń zmieniających skład flory naszego kontynentu. Spychane przez masy lodu rośliny miały w dwóch wspomnianych rejonach świata mówiąc kolokwialnie „gdzie uciekać”. W przypadku naszego kontynentu, zasiedlanie południowych ziem kończyło się w wielu przypadkach zbyt wcześnie. W efekcie wybrane gatunki z tego rodzaju są w Europie jedynie uprawiane, przy czym Torreya californica pojawiła się na jej terytorium w 1851 roku.
W swej ojczyźnie czwórczak jest drzewem osiągającym do 20 m wysokości. W naszym klimacie zawsze jest krzewem o wielu przewodnikach i znacznej szerokości. Spowodowane jest to bardzo małą tolerancją na mróz ocenianą na maksymalnie strefę 8a (tj. spadki temperatur do -12 - -9,5oC). Ponieważ nie występuje ona na terenie kraju, czwórczak kalifornijski wraz z pokrewnym mu, dalekowschodnim cz. orzechowym (Torreya nucifera (L.) Siebold & Zucc) jest wyjątkowo rzadko spotykany w Polskich kolekcjach. Wspomniany krzaczasty pokrój jest więc efektem licznych uszkodzeń, ale także walki rośliny z niesprzyjającym jej klimatem. W mroźne zimy w pierwszej kolejności uszkadzane są igły, które zmieniają kolor (brązowieją), a przy mocniejszym uszkodzeniu zasychają i opadają. Zamierać mogą także całe pędy, przy czym szczególnie wrażliwe okazują się najintensywniej rosnące, a zarazem najbardziej wystawione na działanie ruchy powietrza, partie szczytowe.



Szczęściem w nieszczęściu jest duża siła odroślowa cechująca rodzinę cisowatych (choć niektóre systematyki zaliczają rodzaj do głowocisowatych). Niewielkie uszkodzenia i przebarwienia nie stanowią zazwyczaj większego problemu dla rośliny. Uszkodzenia pędów są zaś nadrabiane w sezonie i kompensowane właśnie dzięki tym wrodzonym talentom. Krajowe czwórczaki najczęściej nie wyglądają zatem modelowo, ale chcąc żyć walczą z całych sił 😊 Sprzyja temu na pewno odpowiedni wybór miejsca, o którym wspominaliśmy już nie raz w przypadku mniej tolerancyjnych na mróz roślin. W przypadku czwórczaków jest on szczególnie ważny, gdyż są to gatunki o wysokich wymaganiach siedliskowych. Preferują gleby żyzne, głębokie, świeże i próchnicze. Stanowisko musi mieć poza tym unormowane stosunki wodne i być z natury zasobne w wilgoć. Wszelkie dobrze nagrzewające się miejsca, z których śnieg schodzi w pierwszej kolejności mogą być więc potencjalnymi stanowiskami dla tych roślin. Nim jednak rozpoczniecie przygodę z tymi roślinami z Nowego Świata, zapraszamy do naszego ogrodowego arboretum, gdzie czekają na Was już dziś 😉



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jemioła pospolita

Modrzew europejski

Buk pospolity

Cedr himalajski

Cypryśnik błotny