Bergenia sercowata

Jesienią, póki jeszcze opady śniegu są rzadkie lub przetykane okresami odwilży, warto zwrócić uwagę na bylinę o bardzo charakterystycznym pokroju. Doceniając jej częściową zimozieloność, dziś poświęcimy właśnie jej kilka minut i akapitów na naszym blogu.



Bergenia sercowata (Bergenia cordifolia (Haw.) Sternb.) bywa opisywana jako odmiana lub synonim bergenii grubolistnej (Bergenia crassifolia (L.) Fritsch.). U tak znanego gatunku problemów z nomenklaturą, zdawałoby się nie powinno już być. Drobne różnice dzielące te dwa taksony są jednak ulotne, że spotykane w uprawie rośliny nadal zaliczane są do jednego bądź drugiego z nich. Polska nazwa gatunkowa także nie ma szczęścia stałości. Spotykamy zarówno tłumaczenie łacińskie – „sercolistna”, jak i wybijające się na niezależność „sercowata”. My pozostajemy tymczasowo przy tym drugim.
Rodzaj bergenia wywodzi się z Azji, którą porasta niemal na całym obszarze pod postacią 9 gatunków. Bergenia sercowata zaś ogranicza zasięg do leżących w Azji Centralnej gór Ałtaj oraz Syberii, w jej południowo-wschodniej części. Ze swej ojczyzny wynosi więc pełną mrozoodporność, co jest dla nas bardzo cenną właściwością i informacją. W naszym kraju jest bowiem już od wielu lat w uprawie, dla niektórych stając się ulubioną i niezastąpioną wręcz byliną.
Gatunek ten doskonale sprawdza się na rabatach oferujących nawet skromne podłoża. Zadowala się glebami przepuszczalnymi i piaszczystymi. Najlepiej jednak rośnie na stanowiskach zasobniejszych, dobrze utrzymujących wilgoć lub odpowiednio nawadnianych oraz mających charakter organiczny. Preferuje także półcień chroniący przed nadmiernym parowaniem wilgoci z gleby i przypalaniem okazałych liści. Także ze względu na swoje pochodzenie i warunki naturalne w nim występujące, bergenia nie wymaga gleb głębokich. Może rosnąć zdrowo zatem także na skalniakach, gdzie wyróżniać będzie się gabarytami i okazałym ulistnieniem.




Bergenia sercowata, prezentowana jest na naszych dzisiejszych zdjęciach w stanie aktualnym. Jesienią jej liście nabierają cieplejszych barw, stając się początkowo rumiane, a z czasem, po części całkiem różowo-czerwone. Co ciekawe inaczej prezentuje się wierzch blaszki, a inaczej jej spód. Kolorowe łaty dominują na wierzchu, który dodatkowo błyszczy niczym lakierowany. W masie i szczególnie na lekko pochyłych powierzchniach ułatwiających obserwację, bergenia stanowi w ten sposób miłą dla oka mozaikę. Prawdziwy obraz „ładowania się jesieni”. Gdzieniegdzie na nim pojawiają się liście odwrócone buntowniczo spodem ku górze. Są one znacznie jaśniejsze, w tej chwili białawe i nieznacznie zaróżowione, o zdecydowanie mocniej wybarwionych nerwach. Swoim wyglądem wzbogacają paletę, udowadniając jednocześnie że zazwyczaj to co niewidoczne na pierwszy rzut oka jest niemniej ciekawe niż powierzchowność.



Podobnie "niespodziewaną urodą" cechują się kwiatostany bergenii. Pojawiają się one wiosną, zazwyczaj już w kwietniu, i czasami w charakterze powtórki także na przełomie lata i jesieni, pod koniec sierpnia i we wrześniu. Są okazałe i mają budowę baldachów. Cechują się licznymi lilaróżowymi kwiatami osadzonymi na długich, jaskrawo czerwonych szypułkach wynoszącymi je ponad powierzchnię liści. Choć czasami, co dokumentuje nasze ujęcie może być też inaczej...
Kwiaty nie mają zapachu przez co mogą być mniej atrakcyjne dla nas. Z uwagi jednak na pojawianie się w dość krytycznym momencie, są chętnie odwiedzane przez owady. Odmiany ogrodowe mogą mieć kwiaty inne barwy niż gatunek. W ten sposób możemy cieszyć się biało i purpurowo kwiatowymi bergeniami. Zwarty łan bergenii w momencie kwitnienia godny jest polecania uwadze każdego miłośnika roślin 😊


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jemioła pospolita

Modrzew europejski

Buk pospolity

Cedr himalajski

Cypryśnik błotny